Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki.Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies.

Zamknij informację o cookies
.

Ośrodek  Przetwarzania  Informacji  –  Państwowy  Instytut  Badawczy

Fundusze Europejskie –
Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko

Doktor Czy traci lordowski spokój (a potem trzeba go długo pocieszać)

Gdzie nas zaniosło?

W ciągu ostatnich dwóch godzin doktor Czy robił sobie już czwarte kakao. A to niechybnie dowodziło, że jest czymś nadzwyczaj zaaferowany. Nie wytrzymałem:
– Coś się stało?
– Poczekaj, dokończę artykuł – mruknął przez ramię, po czym zniknął za drzwiami gabinetu. Ze wszystkich ludzi, których znałem, tylko on potrafił zaprosić kogoś na pogawędkę – a gdy ten ktoś przyszedł, usadzić go przy stole i zostawić samemu sobie.
Po kwadransie stanął rozogniony w drzwiach: – Jak dawno temu byłeś w Szczecinie!?
– Na weselu koleżanki ze studiów, będzie ze dwadzieścia parę lat. Niewiele pamiętam, tym bardziej, że było bardzo udane.
– Zadzwoń do niej, może by nas przenocowała. Idę się pakować.

Jak to było?

Uwielbiam te jego napady. Całymi dniami, niczym Obłomow, potrafi kisić się na kanapie, doskonale obojętny na wyzwania świata. Aż nagle przychodzi moment, że gdzieś coś wyczyta. I wtedy zaczyna zachowywać się tak, że buhaj z gzem pod ogonem zachowywałby się przy nim jak flegmatyczny członek Izby Lordów. Działać, jechać, sprawdzać! Już teraz, natychmiast!

Tego popołudnia w „Nature Genetics” natknął się na artykuł o sukcesie naukowców ze Szczecina. Uczeni z Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego pospołu z kolegami z Uniwersytetu Zdrowia Publicznego w Toronto odkryli nowy gen, RECQL, którego mutacje powodują wysokie ryzyko wystąpienia raka piersi. A gdy sobie przypomniał, że szczecińska uczelnia zbudowała niedawno super ośrodek biotechnologiczny, sprawa wyjazdu była przesądzona.

„U nosicielek mutacji w genie RECQL ryzyko zachorowania w ciągu życia na nowotwór piersi zwiększone jest ponad pięciokrotnie i wynosi przeszło 50 proc., gdy wśród krewnych stwierdzono wcześniej zachorowanie na ten rodzaj raka. Wadliwym genem RECQL obciążonych jest około 15 tysięcy Polek” – czytał mi na głos, gdy cztery godziny później siedzieliśmy już na lepkich kanapach przedziału 2 klasy w przyspieszonym do Świnoujścia.

Następnego ranka, gdy dotłukliśmy się już do szczecińskiego dworca, wciąż o tym rozprawiał.

Co przegapił Doktor Czy?

Szybko zrozumiałem, że odwiedziny w Centrum Nowych Technologii Medycznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego, które stoi tuż obok Centrum Diagnostyki i Leczenia Nowotworów Dziedzicznych (także unijnej inwestycji całkiem świeżej daty), to był tylko pretekst. Tak naprawdę przyjechał do Szczecina, by rozmawiać o wynalazku – z prof. Cezarym Cybulskim i prof. Janem Lubińskim. Po tej kilkunastogodzinnej podróży poczułem coś w rodzaju ulgi, że Centrum obejrzę we własnym, nieuciążliwym towarzystwie.

To ma być ośrodek na światowym poziomie, baza dydaktyczna i naukowo-badawcza dla 800 studentów wydziałów biotechnologii medycznej, lekarskiego i lekarsko-stomatologicznego. I dla wielu wybitnych naukowców. To dla nich powstał, pierwszy taki w medycznych ośrodkach akademickich w kraju, Wydział Lekarsko-Biotechnologiczny i Medycyny Laboratoryjnej. Kształci m.in. specjalistów biegłych w technikach biologicznych: terapii genowej, inżynierii genetycznej, proteomice (badaniu białek), transkryptomice (określaniu miejsca i czasu aktywności genów) oraz biologii molekularnej.

– Wszystko zaczęło się od małego baraku przy ul. Szpitalnej, przy prosektorium, gdzie w gronie kilku osób badaliśmy guzy nowotworowe – wspomina prof. Jacek Gronwald, dziekan wydziału. – Po paru latach, kiedy było nas już kilkudziesięciu, przenieśliśmy się na ul. Połabską, do innego budynku szpitala na Pomorzanach. Wydawało nam się, że złapaliśmy Pana Boga za nogi.

Wydawało im się, bo nie mieli pojęcia, co ich jeszcze czeka. Dziś laboratoria i sale dydaktyczne, w których pracują, wypełniające kilkupiętrowy budynek o szarozielonej fasadzie, to klasa sama w sobie. Część zachodnią zajęła administracja, we wschodniej rządzą studenci i naukowcy. Niższe piętra to część dydaktyczna, wyższe – laboratoria z armią sekwenatorów, wirówek, cieplarek, inkubatorów, destylarek i wytrząsarek.

Ze spotkań Czy nic nie wyszło. Podobno profesorowie wyjechali na jakieś zagraniczne sympozjum. Na szczęście moja koleżanka ze studiów mieszkała w tym samym miejscu co przed laty, poznała mnie (choć z trudem) i ucieszyła się z wizyty. Najważniejsze jednak było to, że nie miała nic przeciw temu, by przez cały wieczór pocieszać mego przyjaciela bezami i ajerkoniakiem.

Co my tu mamy, czyli konkrety:

  • nowoczesny pięciokondygnacyjny budynek dydaktyczny dla 800 studentów,
  • laboratoria, sale wykładowe i pracownie,
  • innowacyjny sprzęt (m.in. sekwenator genomowy i aparat do oceny dynamiki wzrostu hodowli),
  • infrastruktura do e-learningu.

Tytuł projektu: Centrum Nowych Technologii Medycznych Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie

Data rozpoczęcia projektu: 2009-03-01

Data zakończenia projektu: 2014-04-30

Beneficjent: Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie

Wartość dofinansowania w PLN: 21 887 959,03

Strona projektu: http://tiny.pl/h2twt

Kontakt: Maria Czarniecka, +48 91 480 07 01, e-mail: kanclerz@pum.edu.pl

 
powrót