Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki.Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies.

Zamknij informację o cookies
.

Ośrodek  Przetwarzania  Informacji  –  Państwowy  Instytut  Badawczy

Fundusze Europejskie –
Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko

Umizgi i przekwione oczy

Doktor Czy odbywa wielki spacer po uniwersytecie
(ja z kolei wdaję się w niełatwą pogawędkę)

Gdzie nas zaniosło?

– Wszystkiego nie obskoczymy – uprzedza mnie wieczorem Czy. – Za duża skala.
– Ty odpuszczasz, tyyy…? – ironizuję, choć wiem, że ma rację. Musimy wybrać. Oglądanie wszystkich dwunastu budynków, które obejmuje ten projekt, skończyłoby się na ojomie.
– Prześpijmy się z tym, co? Zdecydujemy rano – proponuję.
Świadomie nie jest przeciw, czy mu się nie chce?

Ale rano nic nie jest przemyślane, więc postanawiamy zdać się na naszą przewodniczkę.

– Dobrze zrobiliśmy – szepcze mi później doktor Czy na widok pani Anny. I zatraca się na następnych kilka godzin w sztubackich uprzejmościach i frenetycznych podrygach, co skłania mnie do refleksji, że wiedza nie gwarantuje godnego starzenia. Ale zaraz myślę, że to chyba wredna myśl.

Jak to było?

O tym, co się w ostatnich latach stało na Uniwersytecie Łódzkim za pieniądze UE, nikt nie wie więcej od Anny Sochali, zajmującej się na uczelni unijnymi projektami. No więc pytamy i słuchamy (niektórzy z lizusowską gorliwością).
– Chyba najbardziej spektakularna była budowa nowego pawilonu Wydziału Biologii. Ale na Fizykę też niemało poszło, tym bardziej, że to budynek jeszcze z PRL-u, z początku lat 80., kiedy standardy budowlane były wiecie panowie jakie – mówi pani Anna.
Czy: – O tak! Wiemy, wiemy!
– Kolega wie, bo robił wtedy doktorat – dodaję, lecz ona miłosiernie nie przerywa opowieści: o przebudowie Wydziału Chemii, o nowych aulach, laboratoriach wyposażonych w kosztowny sprzęt, nowoczesnych robotach, inwestycjach w stacji przyrodniczej w Spale, priorytetowych kierunkach studiowania (zapamiętałem biologię, mikrobiologię, biotechnologię, fizykę, chemię i informatykę; Czy, założę się, nie zapamiętał nic).

Co przegapił Doktor Czy?

Kiedy on decyduje się na rekonesans po salach i laboratoriach w towarzystwie pani Anny i dr. hab. Jerzego Nadolskiego (perspektywa oglądania przez najbliższe półtorej godziny komór laminarnych, dygestoriów i mikroskopów najwyraźniej go uskrzydla), ja urywam się na pogawędkę z dr. Sławomirem Pawłowskim, kierownikiem Pracowni Elektroniki i Telekomunikacji Katedry Fizyki Ciała Stałego.
–  Tu uczymy studentów m.in. podstaw telekomunikacji i transmisji. To kluczowe w czasach, gdy rządzą internet i technologie bezprzewodowe. Uczymy ich też cyfrowego przetwarzania sygnałów z wykorzystaniem tzw. układów FPGA, które zapewniają maksymalną szybkość przetwarzania informacji. W czasie rzeczywistym możemy przetwarzać całe sygnały na postać cyfrową, a potem te już zdigitalizowane układy przetwarzać w komputerze.

Wchodzimy do kolejnego pomieszczenia wypełnionego tajemniczym sprzętem.
– Ta pracownia jest już bardziej zaawansowana. Mamy tu analizatory widma, oscyloskopy o szerokim paśmie przenoszenia, więc możemy badać różne układy elektroniczne. Są też świetne analizatory sygnałów cyfrowych, które pozwalają na jednoczesną obserwację 64 kanałów w układach elektronicznych. To bardzo zaawansowane urządzenia, więc mogą się na nich uczyć studenci piątego roku.
– I co oni przez to umieją? – pytam (nie do końca pewien, że z sensem).
– Wszystko, co ważne: projektować systemy elektroniczne, sprawdzać je i naprawiać.

Jak to działa?

Dr Pawłowski postanawia opowiedzieć mi o jednym z takich systemów –  mikroskopie sił atomowych. Mają takie dwa, jeden wykonali sami. Akurat teraz, w maju, dostali patent na układ detekcji sygnałów z tego mikroskopu. Ich metoda pozwala na tzw. okienkowanie sygnałów, czyli „podczas jednego cyklu pomiarowego dostajemy faktyczną amplitudę sygnału, co jest niezbędne w detekcji sygnałów”…

Naukowiec łapie moje stężałe w mordędze umysłu spojrzenie i okazuje litość: – Najogólniej chodzi o to, że mikroskop, który właśnie budujemy, pozwala nam obserwować powierzchnię materiałów nie tylko pod względem jego topografii, ale też właściwości mechanicznych. Czyli rozróżniamy w skali nanometrowej, tj. milionowych części milimetra, jak zmieniają się właściwości mechaniczne materiałów. Bo mikroskop sił atomowych służy do rozpoznawania właściwości materiałów…

– Czemu masz takie przekrwione oczy?! – woła radośnie Czy w drzwiach uczelnianej stołówki.
Myśl o niegodnym starzeniu wcale nie była taka wredna.

Co my tu mamy, czyli konkrety:

  • 12 budynków,
  • 134 sale wykładowe i seminaryjne,
  • 21 laboratoriów,
  • 18 pracowni komputerowych,
  • mikroskop sił atomowych, analizatory widma, oscyloskopy.

 


Tytuł projektu: Budowa i modernizacja Wydziałów Biologii, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Łódzkiego

Data rozpoczęcia projektu: 2007-01-01

Data zakończenia projektu: 2012-03-31

Beneficjent: Uniwersytet Łódzki

Wartość dofinansowania w PLN: 102 034 183,00

Strona projektu: http://www.biofizchem.uni.lodz.pl

Kontakt: Andrzej Kowara, tel. +48 42 635 43 02, e-mail: biin@uni.lodz.pl

 
powrót