Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki.Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies.

Zamknij informację o cookies
.

Ośrodek  Przetwarzania  Informacji  –  Państwowy  Instytut  Badawczy

Fundusze Europejskie –
Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko

Doktor Czy czuje mrówki

(a ja przypominam sobie fukadło babci)

Gdzie nas zaniosło?

– Mogę wybrać? – zapytał, gdy znaleźliśmy się w połowie drogi między dwoma kolosami.

– Wybrać?

– No przecież w jeden dzień obu porządnie nie obskoczymy. Musimy się rozdzielić.

W sumie racja.

Jak to było?

Tak po prawdzie to czułem, że choć wycieczkę po gmachu biotechnologii sobie odpuścił, nowe siedziby Wydziałów Chemii i Biologii na pewno zechce zobaczyć. Bo były już gotowe, a na dodatek ich wygląd zapierał dech.

Wybrał Biologię, z frontu przypominającą trzy potężne białe arki Noego połączone ścianami ze szkła. O tym, co tam zobaczył i co opowiadał mu prof. Dariusz L. Szlachetko, dziekan Wydziału Biologii, terkotał mi potem do rana:

– Do tej pory prowadzili tylko biologię, teraz uruchomili bioinformatykę. Ale poza biologią ich flagowymi kierunkami będą biologia medyczna, no i waloryzacja i zarządzanie zasobami przyrody. Wiesz, wyszkolą ekspertów od porządnych ekspertyz pod inwestycje. Żeby nie było powtórki z Rospudy.

Pamiętam: z powodu paru niedouczonych „ekspertów” o mało w tej pięknej enklawie nie zbudowali obwodnicy.

– A w ogóle to żałuj, że ze mną nie poszedłeś! – płomieniał. – Mają tam taki piękny wielki szklany hol z „ogródkiem Darwina” z palmami, mają szkielety żyrafy i nosorożca. Widziałem gabloty z rzadkimi zwierzakami (szkoda, że wypchane), była salka z owadami w bursztynach. A niedługo zawieszą tam prawdziwy szkielet wieloryba! Z Niemiec sprowadzą.

– Coś poza ciekawostkami? – prowokowałem (miło od czasu do czasu spuścić z niego powietrze).

–  To nie są „ciekawostki”, tylko przybliżanie ludziom nauki –  żachnął się. –  Ale okej, skoro wyobraźni u ciebie tyle co u księgowego, dostaniesz fakty. No więc skrzydła są trzy: molekularne, eksperymentalne i środowiskowe, a wszystkich pomieszczeń 720. Świetnie to wszystko zorganizowali: w jednym miejscu są jednostki badające DNA na różnym poziomie, w innym biologia eksperymentalna, a w jeszcze innym tzw. katedry zielone…

Co przegapił Doktor Czy?

Gdy tak nawijał, zacząłem przypominać sobie moją wycieczkę po Wydziale Chemii.

Dobry garnitur, pewny uścisk dłoni, na nosie Ray Bany – mój przewodnik, profesor Piotr Stepnowski, dziekan Wydziału Chemii UG, dbał o szczegóły.

– Wie pan co to? – wskazał na wielki fresk na ścianie holu. – Kopia ryciny Hieronima z Brunszwiku z XV w. Przedstawia schemat kolumny destylacyjnej.

To nie był jedyny akcent retro w tym supernowoczesnym budynku. W jednym z laboratoriów fukadłem przypominającym to, którego moja babcia używała do spowijania się mgiełką wód toaletowych, jakaś filigranowa para rozpylała coś w oszklonej gablocie.

– Wywołujemy chromatogram – wyjaśnił chłopak. – Na żelu krzemiankowym nanieśliśmy związki, które otrzymywaliśmy przez trzy tygodnie…

Czoło marszczyłem mądrze, ale prof. Stepnowski i tak litościwie rzucił mi koło ratunkowe: – Generalnie rzecz biorąc, te laboratoria to standard już nawet nie europejski, ale najlepszych uniwersytetów amerykańskich. Stworzyliśmy budynek inteligentny, który może się dostosowywać do potrzeb dydaktycznych i naukowych.

Pokazując mi kolejne sale, audytoria i laboratoria, wspominał m.in. o tym, że wydział pozyskał dofinansowanie na spektrometr rezonansu jądrowego wart 10 mln zł, za którego pomocą można m.in. badać oddziaływanie struktur białkowych ze związkami chemicznymi, w przyszłości mogącymi stać się lekami. Nie mniejszym powodem do dumy był dla niego inny kosztowny sprzęt – połączenie ultrasprawnego chromatografu cieczowego ze spektrometrem mas.

Jak to działa?

Na dobranoc Czy opowiedział mi o akwarium w holu Wydziału Biologii, w którym żyją sobie mrówki grzybiarki: – W jednym akwarium mają kopiec, do drugiego ludzie wrzucają liście. Szklanymi rurkami – możesz to wszystko sobie obserwować – mrówki przenoszą kawałki liści do kopca i hodują tam na nich grzyby. Jak grzyby urosną, mrówki je zjadają albo dają do zjedzenia larwom. A najlepsze jest to, że taka mrówka potrafi dźwigać liście 50 razy cięższe od niej samej! Masz pojęcie!?

Udałem, że śpię.

Co my tu mamy, czyli konkrety:

- budynek Wydziału Biologii: aule, sale wykładowe, sale do ćwiczeń, laboratoria i pracownie specjalistyczne, szklarnie i woliery dla ptaków, sprzęt audiowizualny, system kontroli dostępu i monitoringu, sieci informatyczne i teletechniczne,

- dwa budynki Wydziału Chemii (dla kierunków chemia oraz ochrona środowiska): podział na trzy strefy funkcjonalne (ogólnodostępna - funkcje dydaktyczne; zamknięta - specjalistyczne laboratoria; magazynowo-warsztatowa),

- sprzęt: m.in. ultrasprawny chromatograf cieczowy ze spektrometrem mas.

Obejrzyj film

 


Tytuł projektu: Budowa Budynków Wydziałów Chemii i Biologii Uniwersytetu Gdańskiego

Data rozpoczęcia projektu: 2007-01-01

Data zakończenia projektu: 2015-06-30

Beneficjent: Uniwersytet Gdański

Wartość dofinansowania w PLN: 235 578 820,00

Strona projektu: http://www.projektchemiabiologia.ug.edu.pl

Kontakt: mgr inż. Krystyna Czerwińska – Dyrektor Centrum Inwestycji i Remontów, tel. +48 58 523 24 34, e-mail: czerwin@ug.edu.pl

 
powrót